Jason Mraz – Live (Rotown, Netherlands 2007)

15 Sty

Po 3 dniach w łóżku z gorączką od 35,2 do 39,9 jestem w stanie znowu coś napisać. Nietrudno odgadnąć, że w takim stanie nie bardzo ma się ochotę na słuchanie czegokolwiek co nie wprowadza w lepszy humor.


W Stanach znany przez każdego, kto ma radio, w Holandii, Szwecji i Niemczech podobnie, a u nas? We Wrocławiu w Empiku jest jeden egzemplarz najnowszej płyty i to horrendalnie drogo. Ostatnio w związku z nagraniem „Lucky” w towarzystwie Colbie Caillat pojawia się w polskich stacjach radiowych. Niestety nie jest to najlepszy początek na poznanie Jasona Mraza.

Najlepiej zacząć od początku, czyli od dema Mraza z 1999 roku: „A Jason Mraz Demonstration”. Jest mały problem. Albumów niestudyjnych praktycznie nie da się zdobyć. Demonstracja jest 30 minutową koncertową epką w pełni charakteryzującą następne 10 lat twórczości. W skrócie: pan czeskiego pochodzenia z melodyjnym popowym głosem i świetnym wyczuciem rytmu + gitara. Tylko proszę nie kojarzyć z Jose Gonzalezem, czy Finkiem, bo to jest wypełnione pozytywnymi emocjami. Doszło kilka lat, kilka albumów, kilkaset koncertów i z pewnością nie ubyło talentu i łatwości grania na żywo.

Zanim przejdziemy dalej radzę każdemu użytkownikowi Winampa, któremu obce są jakiekolwiek inne formaty audio niż mp3 i wma ściągnąć z tej strony plug-in i zainstalować. Pozostali jakoś sobie poradzą. Dodatkowo wartą uwagi jest sprawa legalności rozprzestrzeniania bootlegów. Na swojej oficjalnej stronie Mraz popiera zgrywanie oraz wymianę jego koncertów. Kto nie wierzy niech sam przeczyta tutaj.


Może ktoś pomyślał, że to głupota prezentować jakieś nagranie z koncertu, skoro gość ma trzy oficjalne wydawnictwa, co? Błąd! Od początku Mrazowej kariery wszem i wobec wiadomo, że to jest zwierzę sceniczne a albumy są po to, aby można było live grać inne wersje ;]. Poza tym trudno u nas dostać jego płyty, a jakość prezentowanego nagrania jest boska, bo z „soundboardu”. Przejdźmy do sedna. Jest taka fajna strona archive.org, która mieści mnóstwo treści bez praw autorskich. Jason Mraz, Holandia, rok 2007, Rotterdam. Trzeba ściągnąć każdą piosenkę osobno i bardzo dużo miejsca zajmą, ale warto. 85 minut największych hitów oraz 2 piosenki z najnowszego krążka, który wyszedł pół roku temu. Wg mnie jest to najlepszy set na zaznajomienie się ze stylem Jasona. Taka wyrocznia. Nie spodoba się, to już nie ma co próbować innych płyt. Spodoba się, to powoli staniecie się wielbicielami.

P.S. na rozweselenie polecam posłuchać gadki na początku „After An Afternoon” 😀

P.P.S. mój komputer odmówił chwilowo posłuszeństwam, więc próbki po prawej stronie pojawią się wkrótce (myślę, że demonstracja)

P.P.P.S. jakby ktoś się zakochał, to mam jeszcze dwie nieużywane płyty Mr.A-Z do sprzedania. Proszę pisać maile na adres, który też gdzieś z prawej się znajduje

Advertisements

komentarzy 7 to “Jason Mraz – Live (Rotown, Netherlands 2007)”

  1. lit 15 stycznia 2009 @ 19:47 #

    kolejny sexyboy z akustykiem i kapelusikiem grajacy jedna piosenke (jestem ignorantem wiem) ?:P choc ten chyba troche to wszystko z przymruzeniem oka ciutke wiec jakis tam punkt dostanie ode mnie na szczescie:]

  2. Priam 15 stycznia 2009 @ 20:21 #

    Nie jedną piosenkę jeśli już chcemy być tacy głusi, ale dwie: wesołą i smutną :P. Z przymrużeniem oka i to bardzo, szczególnie te wesołe piosenki i szczególnie wersje koncertowe ;). Poszukaj sobie Degiheugi na Jamendo. Powinno się spodobać, a na razie nie mam siły nawet na krótki opis.

  3. trutka 16 stycznia 2009 @ 8:24 #

    I że niby co?lepszy od jose i finka bo wesoły? neee…:) Ale może ja z fanatycznej perspektywy patrzę.Tak,wielce prawdopodobne:)
    Aaa.To sprawdź sobie jeszcze tego pana: http://www.fabchannel.com/jose_james_concert/2008-01-11
    niewyględny,jak ja na porannym kacu,ale lepszy,bo śpiewać to on potrafi,oj,potrafi:)

  4. Priam 16 stycznia 2009 @ 13:51 #

    Nie lepszy…chociaż na dłuższą metę może :P. Inny. Napisałem „nie kojarzyć”, a nie „nie mylić” specjalnie. Wszyscy lubimy Jose i Finka dla co najmniej dwóch piosenek :D:P.

  5. valley 24 stycznia 2009 @ 6:58 #

    hej, czasem warto kliknąć w linka z gg 🙂
    fajnie się czyta twoje teksty i lubię darmową muzykę, więc chyba zyskałeś stałego czytelnika
    ___
    pozdrawiam.

  6. galaxy 14 lutego 2010 @ 0:44 #

    kurdens, Priam, świetny masz styl pisania, wiesz? 😉 czytam z uśmiechem na twarzy 🙂
    pozdrawiam!

  7. Priam 30 czerwca 2010 @ 15:08 #

    🙂 dzięki. Mam nadzieję, że jeszcze coś nowego z chęcią tutaj przeczytasz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: