Przestrzeń muzyczna?

7 List

Czy muzyka potrzebuje fizycznej przestrzeni? Nie mam na myśli pomieszczeń do jej odsłuchu, ale objętość nośników na których jest zapisana. Czy zmniejszenie obszaru zajmowanego przez utwór z kilkunastu centymetrów kwadratowych na płytach winylowych do 3/1000000000000 dysku 2,5 calowego (około 3MB z 1TB) ma metafizyczny wpływ na jakość jego przekazu? Czy nie jest muzyce ciasno? Być może wcale jej już tam nie ma? Nikt nie jest w stanie zobaczyć ścieżki w takim pudełku. Może to po prostu portal z obcego wymiaru? Jak dużą odczuwam przestrzeń słuchając np. You Better Hide grupy Yello albo Autogenesis Eleven Tigers? Właściwie nieograniczoną i szaleństwem byłoby twierdzenie, że mieści się ona na pewno na moim dysku. Właściwie to mieści się w moim mózgu i całej rzeczywistości jaką w życiu poznałem. Przecież muzyką nie jest zaburzenie otaczającego mnie powietrza, a to jest produktem kompletu cyfrowy zapis + wzmacniacz + głośniki. Gdyby tak było to słuchanie na różnych poziomach natężenia powinno dawać różne efekty. Tak nie jest i nawet modulowanie częstotliwości niewiele zmienia. W dodatku wszystko co wiemy, czujemy i znamy może być nagle w zaskakujący sposób poszerzone o coś zupełnie nowego przez odpowiednią kompilację dźwięków. Jak ktoś potrafi mi wyjaśnić skąd się bierze muzyka to stawiam skrzynkę piwa!

Tanio odstąpię niezłe płyty!

22 Sier

Nie mam cierpliwości, ani pieniędzy, aby bezcelowo wystawiać na allegro wszystkie albumy jakich już nie słucham.

Jakby ktoś chciał przejąć za drobną opłatą kilka płyt niech żwawo pisze ile chce. Ceny od 0zł do maks 40zł za drogie pozycje.

Ot lista:

Cocteau Twins – Garlands [stan zdecydowanie poprawny; 15-20zł]

Parsley Sound – Parsley Sounds [praktycznie nowa; 15zł]

Counting Crows – Across A Wire Live In New York [digipak 2cd w folii, 35zł]

Fenin – Grounded [praktycznie nowa + odciski palców; 35zł]

Seeed – New Dubby Conquerors [stan zdecydowanie poprawny; 25zł]

Quincy Jones – Back On The Block [lekkie ryski, ale płyta jest u mnie już 20lat; 15zł]

Bush – The People That We Love singiel [nowa z porysowanym pudełkiem; 0zł]

The Reggae Love Collection ‚Oryginal Trojan Recordings’ [praktycznie nowa w otartym pudełku; 0zł]

Paul Simon – The Rhythm Of The Saints [kolejna 20sto latka w pełni sprawna; 15zł]

Paul Simon – You’re The One [10cio latek idealny w porysowanym powierzchownie pudełku; 10zł]

Mick Jagger – Wandering Spirit [powierzchowne ryski – może nie działać w aucie + pękniete pudełko; 5zł]

Massive Attack – 100th Window [nowa w folii; 30zł]

Idjah Hadidjah – Tonggeret ‚muzyka indonezyjska’ oryginalne wydawnictwo z 1987r [praktycznie nowe, 40zł]

+ kilka innych współcześniejszych dźwięków, które pewnie nikomu nic nie powiedzą, więc bez sensu tutaj wypisywać, ale jak ktoś chce coś polecone przeze mnie z trip-hopu, housu, chilloutu to dać znać.

Zapraszam do pytań w komentarzach, a chętnie odpowiem. Wysyłka ewentualna 6zł, ale polecam odbiór osobisty, co bym mógł osobiście nakłonić do wzięcia kolejnych albumów ;P

P.S. wybaczcie za wpis allegrowozastępowy, ale siły nie mam na serwis, a płyty lepiej, aby były przez kogoś słuchane

Eleven Tigers rządzi

15 Sier

Wciśnij play, zwiększ głośność, połóż się i delektuj zupełnie nową rzeczywistością.

Jeśli jesteś niecierpliwym słuchaczem zacznij od trzeciego numeru „songs for you”. W tym celu kliknij na tytuł utworu i wybierz odpowiedni numer.

Artysta jest z Litwy, żeby nie było niedomówień ;P. Album jest najlepszy na dzień dzisiejszy. Ze strony bandcampu, na którą wchodzimy klikając okładkę możemy pobrać minialbum Fold za darmo. Naprawdę warto!

Jak (nie) zachęcić do olania zaiksu

14 Sier

Alternatywa dla utworów komercyjnych objętych opłatami zaiksu jest powodem do zadowolenia. Dlaczego jednak dwie największe Polskie firmy zajmujące się taką działalnością mają tak brzydkie (!!) strony i gównianą muzykę?

Proszę ocenić samemu:

http://www.publicmusic.pl/

http://freemusic.com.pl/

Żal ściska serce jak się na to patrzy w roku 2010.  Dobrze, że jest Jamendo PRO, a najlepiej, że w Jamendo można wybrać albumy do odtwarzania komercyjnego zupełnie za darmo bez żadnych pośredników. Pierwsze lepsze przykłady takich płyt:

Elektroniczny rock w stylu Becka: http://www.jamendo.com/pl/album/31187

Spokojny instrumentalny pop:  http://www.jamendo.com/pl/album/35540

Bardzo przyjemny jazzik z pianinem w roli głównej: http://www.jamendo.com/pl/album/70504

Mistrz czilowania Raijekov: http://www.jamendo.com/pl/album/3529

Amerykańskie indie: http://www.jamendo.com/pl/album/7098

Muzyka bajkowa: http://www.jamendo.com/pl/album/68716

No i punk dla reszty osób: http://www.jamendo.com/pl/album/37596

Każdą z tych płyt (oraz wiele innych) możemy użyć w dowolnym celu komercyjnym, o ile wspomnimy autora, bez kontaktowania się z nikim. Zawsze jednak miło artyście otrzymać maila z informacją, że się go wykorzystało ;]

Wniosek: zanim ktoś wyda niepotrzebnie pieniądze na muzykę niech się zgłosi do mnie

Arbuzowe wariacje

13 Sier

– To tak, jakby zaproponować komuś herbacianą kawę. – stwierdził Mark.

Jak zwykle jego wnioski nie trafiły do niczyich uszu. Jednak to co wywołało ową myśl zaintrygowało chłopaków niemiłosiernie, a rzecz dotyczy pieczonego arbuza.

.

.

.

Ad. 2 Zabawa imprezowa: odgadywanie koloru pestek.

Potrzebujemy:

– jeden solidny i mocno opestkowiony arbuz

– talerzyk na pestki

– wola walki

Gra dla graczy: od jednego (jako ćwiczenia przed bitwą) do kilkudziesięciu (ograniczeniem jest ilość gryzów na jeden arbuz)

Zasady:

– kroimy arbuza na pasiaste kawałki

– pierwszy uczestnik gryzie arbuza tak, aby zahaczyć o kilka pestek

– przygotowuje jedną pestkę do wyplucia i zgaduje jej kolor, a następnie wypluwa

– jeśli zgadł dostaje pkt, a jeśli nie to odejmuje mu się

– następnie druga osoba powtarza cykl

– UWAGA: za wyplucie kilku pestek, jako próbę aktu oszustwa, odejmujemy dwa punkty

MIŁEJ ZABAWY😉

Karmisz/karmiłaś/będziesz karmić ptaki.

3 Sier

Kaczki, mewy, łabędzie, wróbelki, gołębie..
Każdego ptaka karmi się inaczej:
– mewy zjadają w locie,
– wróble wskakują bezpardonowo na talerz,
– gołębie łażą bez sensu w kółko,
– łabędzie boją się blisko podpłynąć.
W praktyce kończy się to tak, że jak chcesz karmić mewy to zjadają wszystko wróble, a jak łabędzie to kaczki.

A co gdybyś mógł nad tym zapanować?
Rzucać kawałki chleba tam gdzie tego pragniesz..
.. wysoko w powietrze ..
.. przed dziubek łabędzia ..
.. do konkretnej kaczki …

Ja Ci to umożliwię!
Wystarczy mieć … pistolet do chleba!

Koniec z męczeniem ręki i rzucaniem z całej siły w dal lub w górę.
Można urządzać wyścigi z kolegami, czuja mewa szybciej złapie chleb lub dalej poleci;
można zabawiać dzieci małym kosztem przez wiele godzin;
ludzie wyjdą na dwór zostawiając komputery.
Wszyscy będą szczęśliwsi, zdrowsi..
Nie omieszkam zauważyć, że podczas karmienia ptaków nawiązuje się łatwiej znajomości niż „na psa”, więc i wiele kolejnych romantycznych wyjść będzie oscylować wokół pistoletu na chleb. Stanie się on symbolem bliskości, pamiatką pierwszego dotyku, bo jaki znaleźć lepszy pretekst niż nauka celowania? Swoisty amulet miłości. Nie tylko tej, która przyszła Ci na myśl, ale także miłości do przyrody oraz zdrowego trybu życia.

Najlepsze jest to, że sama idea pistoletu wywołuje zdrowe reakcje i uśmiech.

To jest bezkonkurencyjnie najlepszy pomysł świata ..

.. w historii ..

.. wszechświata!

Uśmiechnąłeś się? Zapraszam do grupy na facebooku: pistolet do chleba.

Ludzie są fajni?

2 Sier

Czasami jedno zdanie, lub zwrot nas chwyta. Po kilku słowach (lepiej pisanych, bo wtedy nie dochodzą do głosu argumenty wizualne) myślimy, że „ten ktoś jest zajebisty”. Nawet osoby, które nie używają takiego słowa z pewnością je pomyślą, jeśli trafią na podatny grunt. Najlepsze jest to, że zazwyczaj teksty, które nam wpadły w umysł, są pozytywnie wesołe. Mogą też być szatańsko złe, jak ktoś jest pod wpływem aktualnej mody.

Przykład: „pomyśl 2 razy zanim coś pomyślisz”. Proste, nieambitne, lekko zaskakujące, ale od razu ma nasze „tak”. Żeby nie było złodziejstwa to podaję, kto ma taki podpis na laście: http://www.lastfm.pl/user/duke_roul. Teraz pytanie: czy ślęczę godzinami na obcych profilach szukając śmiesznych treści? Nie. Tutaj mamy do czynienia z sytuacją, która daje Artkowi vs świat 2:0. Osoba ta wymyśliła, żeby podczas festiwalu muzyki elektronicznej puszczać zbiorowo bańki. Hmmmmmmmmmmmmmmm….

Kiedy puszczałeś banki ostatni raz? Pewnie nie wiesz, czy można jeszcze takie puszczacze gdziekolwiek kupić. Mniejsza z tym. Na festiwalu muzyki tanecznej bańki? Trochę absurdalne, szczególnie, że w ciemnościach raczej dobrze nie widać tych kuleczek. Mimo to, po oswojeniu się z ofertą, wydaje się ona zachwycająco atrakcyjna. Zresztą moje motto od dziś brzmi za Einsteinem: „If at first, the idea is not absurd, then there is no hope for it”.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.